10 najładniejszych okładek…

10 najładniejszych okładek świata gier

Wpis ten jest dla mnie nieco problematyczny, głównie z tego względu, iż wszelkie obrazy i obrazki to rzecz bardzo subiektywna. Tytuł wpisu też jest trochę podchwytliwy, gdyż każdy ma inny gust i zapewne będzie miał nieco inne odczucia względem prezentowanych tu okładek. Tak czy inaczej, jak powiedział poeta: „pierdolę, zaryzykuję na jedno oko”, więc oto moja lista najładniejszych „growych” okładek. Uwzględniłem tylko okładki wersji podstawowych, wykluczyłem wszelkie edycje specjalne czy kolekcjonerskie.

10. The Last Of Us: Part II

View post on imgur.com


Osobiście uważam, że o ile okładka części pierwszej była niezła, choć niezbyt oryginalna, tak ta z części drugiej jest… Może nie tyle lepsza co ciekawsza, co pewnie brzmi paradoksalnie biorąc pod uwagę, iż na pudełku „Part II” widzimy tylko twarz Ellie. W mojej opinii sama twarz na czarnym tle mówi nam o grze więcej niż cały kadr widoczny na pudełku części pierwszej. Wściekła i zakrwawiona Ellie idealnie oddaje istotę całej gry. „Part II” tak jak Ellie, niemal przez cały czas jest brutalne, krwawe i wściekłe.

9. Dead Space

View post on imgur.com


Pamiętam, że podczas premiery Dead Space, okładka mocno wryła mi się w pamięć. Odrewana ręka to dosyć odważny motyw, jednak przyznać trzeba, że bardzo do gry pasuje, szczególnie uwzględniając fakt, iż odcinanie kończyn w grze ma bardzo duże znaczenie, no i podkreśla dosyć wysoką brutalność. Podoba mi się też motyw samotnej ręki w próżni. Trochę jak nasz bohater, który niemal przez całą rozgrywkę skazany jest tylko i wyłącznie na siebie. Generalnie, moim zdaniem „Dead Space” to jeden z najlepszych survival horrorów wszechczasów. Szkoda, że kolejne części poszły kompletnie w inną stronę.

8. Left 4 Dead/Left 4 Dead 2

View post on imgur.com


Skoro mowa o kończynach, uszkodzoną rękę (no dłoń dla ścisłości) prezentuje nam także L4D i jego jeszcze słynniejszy następca, L4D2. Okładki są minimalistyczne a jednocześnie dają nam do zrozumienia, że gra kręci się wokół zombie, co ładnie akcentują (oprócz oderwanego kciuka) wszechobecny brud czy te charakterystyczne rysy/ślady po pazurach. Nie trzeba szczuć kupującego juchą i flakami żeby przekazać mu „patrz mordo, tu się anihiluje nieumarłych”.

7. Shadow Of The Tomb Raider

View post on imgur.com


Nad tą okładką zastanawiałem się dosyć długo. Bo z jednej strony nie ma w niej nic szczególnie niezwykłego, wydaje mi się nieco typowym obrazkiem mającym przekazać nam: „patrz, to gra akcji, bo maczeta i pistolet i w ogóle”. Z drugiej strony, jest po prostu ładna, ale przede wszystkim cover ten fajnie podkreśla mrok w jaki Lara w tej odsłonie popada. Recenzenci nieco narzekali, że w „Shadow” ciężko w ogóle Larę polubić. Mi się ten motyw bardzo podobał, pewnego rodzaju obłęd i zatracenie w jakie protagonistka popada w pogoni za swoim celem jest bardzo odmienne od tego, co serwował mam Rise Of The Tomb Raider. No i okładka jest pomarańczowa, bo przecież wiemy, że w Ameryce Południowej widzimy wszystko w takim jakby pomarańczowym filtrze, bo gorąco tam jest, logiczne, nie?

6. Star Wars: Battlefront (2015)

View post on imgur.com


Podobna sytuacja jak w powyższym Shadow Of The Tomb Raider. Okładka nie jest jakaś wybitnie oryginalna czy zjawiskowa, ale jest po prostu… Fajna i mocno „Gwiezdnowojenna”. Bardzo podoba mi się luźne nawiązanie do sceny z „Empire Strikes Back”, gdzie Luke rozbija snowspeedera i „walczy” z AT-AT na Hoth. Na okładce mamy Sullust, na którym nie używano snowspeederów, ale okej, nie będę się już czepiać. Kapitalnie wygląda okładka edycji „deluxe” z hełmem szturmowcowca (w wersji z „Return Of The Jedi”) na zbliżeniu i soczewką wizjera w której odbija się alternatywne ujęcie bitwy z okładki wersji podstawowej.

View post on imgur.com


No ale miałem nie brać pod uwagę edycji specjalnych, więc kończę temat.

5. Okami

View post on imgur.com


Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że Okami nie jest w Polsce zbyt popularną grą. Powiem więcej, jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, iż Okami nie jest zbyt popularną grą… Nigdzie? Bo o ile można mówić o bardzo dużym sukcesie artystycznym, tak pod względem sprzedażowym okazało się kompletną klapą. Chyba największym wyróżnikiem gry jest grafika bazująca na starojapońskim malarskim stylu „sumi-e”. Właśnie do tego samego stylu nawiązuje piękna okładka. Nie ma tu żadnych wybuchów czy akcji, mamy na niej naszego bohatera i to wszystko. W mojej opinii, podobnie jak na okładce TLoU: Part II, ten minimalizm mówi nam o grze zaskakująco dużo.

4. Heavy Rain

View post on imgur.com


Okładka najsłynniejszego symulatora krzyczenia „Shaun!” jest minimalistyczna, bawi się tytułem gry i przyjemnie odnosi się do fabuły. A do tego jest bardzo ładna. I w sumie chyba nie mam nic więcej w tym przypadku do dodania.

3. GTA:Vice City

View post on imgur.com


Tą okładkę zna chyba każdy. Charakterystyczny motyw po raz pierwszy zaprezentowany w amerykańskiej wersji GTA III stał się znakiem rozpoznawczym serii używanym po dziś dzień. I o ile wszystkie okładki gier z serii GTA są po prostu fajne i pomysłowe, tak w mojej opinii ta z Vice City oddaje klimat gry i epoki wręcz idealnie.
Pastelowe kolory, neonowy napis, (prawie) Lamborghini Countach, biały garnitur i dziewczyna z drinkiem. Klimat narkotycznego Miami z lat osiemdziesiątych po prostu się z tej okładki wylewa.

2. Resident Evil 4

View post on imgur.com


Należy nadmienić, że mowa o wersji na PS2 i PC. Okładki z wersji na Nintendo GameCube czy wersji HD na Xboxa One i PS4 są obrzydliwe (moim zdaniem). Jak już zapewne zdążyliście się zorientować, uwielbiam minimalizm. Ten zaprezentowany na okładce legendarnego RE4 jest naprawdę cudowny. Połączenie krwisto czerwonego tła i czarnego lasu wygląda po prostu obłędnie. No i ten jebaniec z piłą i workiem na głowie. Za dzieciaka (który raczej w Residenta nie powinien grać) sprawiał mi tyle problemów, że z nerwów odstawiłem RE4 na jakieś dwa miesiące.

1. ICO

View post on imgur.com


Okej, praktycznie zrobiłem tą listę tylko po to, żeby móc umieścić ICO na pierwszym miejscu. Zazwyczaj do gier określanych „arcydziełami” podchodzę z lekką nieufnością i tak samo było w tym przypadku. Jednakże po ukończeniu gry, bardziej czułem się, jakbym ukończył jakąś niesamowitą przygodę a nie zwykłą grę. W ICO wspaniałe jest niemal wszystko (oprócz walk), a japońska i europejska okładka to absolutne dzieło sztuki. Co ciekawe, nie jest jakoś szczególnie originalna, bo Fumito Ueda (który stworzył okładkę) dosyć mocno inspirował się dziełami Giorgio de Chirico, między innymi obrazem „The Nostalgia of the Infinite”, co jednak nie zmienia faktu, że okładka perfekcyjnie pasuje do klimatu gry. Po prostu mój osobisty numer jeden wszechczasów. Co ciekawe, szanse na tak samo wspaniałą grafikę miało „Shadow Of The Colossus”. Początkowo gra miała otrzymać równie piękną okładkę utrzymaną w podobnym stylu. Co więcej, gra miała nazywać się „NICO” (otwarcie sugerując powiązanie z poprzednią grą Fumito Uedy).

View post on imgur.com


Niestety, zarówno nazwę jak i okładkę zmieniono. Ostateczna okładka „cienia kolosa” też jest bardzo ładna, ale w moim odczuciu nie ma żadnego startu do pierwotnego pomysłu na okładkę. Co ciekawe, wersja wydana w USA miała kompletnie inną grafikę. To całkiem zabawne, bo ta sama gra jednocześnie miała jedną z najładniejszych i jedną z najbrzydszych okładek w historii gamingu.

View post on imgur.com

Oczywiście wspaniałych okładek jest dużo więcej, warto na szybko wspomnieć o wspaniałej alternatywnej okładce reebootu Dooma z 2016 (oryginalna z 1993 też jest fajna) czy XCOM 2, ale tekst zrobiłby się zdecydowanie zbyt długi. Ewentualnie, jak wpis się wam spodoba, to mogę zrobić drugą część. A tymczasem papa wszystkim

#20gierwykopka #gry #xboxone #ps4 #ps3 #konsole #technologia #xbox #gruparatowaniapoziomu #komputery #sztuka