THE LAST OF US Wszyscy wiemy…

THE LAST OF US

Wszyscy wiemy co się dzieje. Makaron to nowy kawior, ryż to nowy szafran a gumowe rękawice to wielkie pieniądze i krwawe walki. Ale obawiam się również, że prawdopodobny deficyt papieru toaletowego zmusi nas do kreatywności w kwestii poszukiwań innych przedmiotów nadających się do podcierania sobie dupy. Śmiejecie się (albo i nie), a ludzie nadal wykupują papier jak pojebani. Czy taka sama sytuacja miała miejsce w uniwersum „The Last Of Us”? Czy bohaterowie mieli problemy ze znalezieniem jakiejkolwiek rolki papieru? Czy przez papier toaletowy miały miejsce zamieszki na wzór tych z Los Angeles w roku 1992?
Nie wiem, na ten temat gra nam nie odpowiada.
Ale obecne wydarzenia z grą łączy wątek fabularny.

W świecie gry wybucha epidemia. Naszym bohaterem jest Joel któremu udaje się przeżyć najmocniejszej otwarcie w historii gier wideo. Świat pogrąża się w chaosie, ocalali żyją w strefach kwarantanny w których władzę ma wojsko nie szczędzące amunicji na tych, którzy nie podporządkowują się poleceniom i rozkazom.
Drugą władzą są zorganizowane grupy bandytów rabujące (i najczęściej mordujące) każdego kto im się naiwnie.
Panujący nieład i nieporządek próbuje zburzyć militarna bojówka zwana „świetlikami”, wywołując zamachy terrorystyczne czy kradnąc broń wojskowym.
Reszta świata, to istna dzicz, miasta przejęte
przez szalejącą naturę i tysiące zarażonych.

20 lat po wybuchu zarazy Joel jest przemytnikiem. Starszy, zmęczony gość chce wreszcie trochę odpocząć, ale w wyniku pewnych okoliczności wraz z Tess tracą dużą ilość broni. Dostają propozycję odzyskania uzbrojenia w zamian za przemyt pewnego towaru. Cóż to za towar? Czternastoletnia Ellie. Joel zdecydowanie nie jest zadowolony, ale przystaje na propozycję. Dziewczyna okazuje się dużo bardziej niezwykła niż początkowo się wydaje, a przemyt przestaje mieć znaczenie, bo w grę wchodzić może przyszłość świata.

To klasyczna „gra drogi”, główną rolę gra zrujnowana cywilizacja, ludzie którzy za wszelką cenę chcą przetrwać i relacja Joela z Ellie. Narracja poprowadzona jest mistrzowsko, dialogi są rewelacyjne, postacie są cholernie prawdziwe i boleśnie złe. Większość ludzi posuwa się do naprawdę paskudnych czynów żeby tylko zdobyć kartki na żywność czy inne rzeczy pozwalające przetrwać choć trochę dłużej.
Joel też nie jest ideałem, sam (w dosyć pokrętny sposób) przyznaje, że zabijał ludzi którzy na to nie zasłużyli. Z kolei Ellie to wyjątkowo pyskata i narwana nastolatka nieznająca innego świata niż ten w którym bohaterowie właśnie żyją.

Jeżeli w TLoU nie graliście, a po przeczytaniu powyższego akapitu macie flashbacki z tych pierdolonych etapów eskortowych w Resident Evil 4, to spokojnie, możecie to wyrzucić z pamięci. Ellie potrafi o siebie zadbać, często rzuca nam się do pomocy, zna ten świat i wie jak się do niego dostosować, ale co istotniejsze, praktycznie wcale nie musimy się przejmować tym co się nią dzieje, a to za sprawą pewnego, interesującego technicznego zabiegu który zastosowali twórcy. Otóż podczas skradania nasi sprzymierzeńcy pozostają niewidoczni dla wrogów nawet gdy stoją 15 centymetrów od nich. Wygląda głupio ale oszczędza nam wielu nerwów (pierdol się Ashley).

Gra to skradanka. Może nie stricte skradanka jak Splinter Cell czy Hitman, ale próbując strzelać do wszystkiego co się rusza gra stanie się praktycznie nie do przejścia. Głównie dlatego, że amunicji jest bardzo mało, przez większość czasu mamy tylko kilka sztuk naboi które i tak najlepiej zostawiać na absolutnie awaryjne wypadki. Zdecydowanie najlepszym rozwiązaniem pozostaje konsekwentne omijanie lub ciche eliminowanie napotkanych wrogów.
Apropo tychże…

Mamy ludzi i zarażonych. Wbrew pozorom, w tym świecie to ludzie są drapieżnikami. Celni, cwani, potrafią flankować czy zachodzić od tyłu. Walka z wieloma wrogami potrafi być cholernie wymagająca, najlepiej jest jej unikać kiedy tylko można.
Za to z zarażonymi sytuacja wygląda nieco inaczej.

To nie są głupawe zombie. „Biegacze” i „stalkerzy” czyli najświeżsi zarażeni są bardzo szybcy i dosyć czujni, „klikacze” czyli silniej zmutowani są ślepi ale (do pewnego momentu) niemal nie do pokonania w zwarciu oraz „purchlaki” czyli fani nocnego podjadania. Ogromne, grube skurwesyny rzucające w nas swoimi… Nie wiem, no tym co im wyrasta na ciałach. Przy kontakcie z ziemią (lub nami) to co rzucają wybucha kwasem. Najtrudniejsi do pokonania, pojawiają się rzadko i są powolni ale każdy bliższy kontakt kończy się oderwaniem nam szczęki (dosłownie).

Szczękę potrafi urwać nam też sposób w jaki świat został przedstawiony. Chyba jedyną konkurencją dla TLoU w temacie realistycznego odwzorowania „apokalipsy” są obie części The Division.
W The Last Of Us natura przejmuje wszelkie pozostałości po naszej wysokorozwiniętej cywilizacji. Dominuje zieleń, drogi i chodniki zarastają trawą, wieżowce pokryte praktycznie w całości pnączami, zwierzęta biegające po opustoszałych miastach i szukające jedzenia w pustych domach. To wszystko wygląda niesamowicie, całość sprawia fantastycznie upiornie wrażenie. Generalnie grafika to naprawdę cholernie wysoki poziom. Gra ukazała się w roku 2013 na PlayStation 3 i chyba to właśnie jest najbardziej imponujące, bo nawet teraz gra wygląda znacznie lepiej niż duża część produkcji wydanych na konsole obecnej generacji. The Last Of Us jest świadectwem tego, jaki potencjał graficzny miało PS3 ale też jak niewielu developerów potrafiło go wykorzystać. W sensie, to nie do końca ich wina, bo architektura PS3 była pierdolnięta bardziej niż paski w TVPIS, ale chyba rozumiecie o co chodzi. Najważniejsze, że gra wygląda znakomicie. Na PS4 dostępny jest dosyć prosty remaster ale tak jak podkreślałem, oryginał absolutnie nie ma się czego wstydzić.

Udźwiękowienie i voiceacting to ten sam cholernie wysoki poziom co grafika. Dźwięki wystrzałów robią bardzo dobre wrażenie, są głośne, niezły efekt echa dobrze potęguje wrażenie, czujemy, że oddając wystrzał słyszy go cała okolica. Na mnie duże wrażenie robią dźwięki wydawane przez zarażonych. Biegacze, jako, że są „najświeżsi” sprawiają wrażenie cierpiących, wydaje się, że wiedzą co się z nimi dzieje ale już nie mogą z tym nic zrobić. Nie wiem, może dopisuję sobie pewne rzeczy, ale są przekonujący. Jęczą, płaczą i krzyczą, wygląda to dosyć smutno. Za to klikacze… Ten „klikot”, jest tak charakterystycznie przeszywający, że słysząc go praktycznie za każdym razem miałem lekkie ciarki.
Ludzcy wrogowie komunikują się ze sobą, są wściekli gdy zabijemy im kompana a gdy złapiemy kogoś od tyłu przystawiając mu pistolet do bani, będą ciężko oddychać albo prosić żebyśmy nie robili niczego głupiego. Piękne detale.

Voiceacting to jedna z najlepszych rzeczy w grze, wystarczy ukończyć prolog żeby się o tym przekonać. Troy Baker jest wspaniałym aktorem głosowym, ale nie potrafię sobie wyobrazić jak można tak wiernie odwzorować ból i rozpacz. Ashley Johnson jako Ellie wypada rewelacyjnie, praktycznie nie da się jej nie lubić, a Hanna Hayes wcielająca się w córkę Joela…

Gra ma już 7 lat a scena jest na tyle znana, że ciężko mówić o spoilerze, no ale uwaga, ostrzegam, SPOILER
.
.

pokaż spoiler Przy próbie ucieczki z miasta Joel z Sarah na rękach zostaje ostrzelany przez żołnierza. Joelowi nic się nie dzieje ale Sarah zostaje postrzelona. I słowo kurwa daję, to najbardziej przejmująca scena śmierci jaką kiedykolwiek widziałem, głównie przez te okropne piski umierającej dziewczynki.

.
.
Moim (skromnym) zdaniem, voiceacting to ten sam poziom co Red Dead Redemption 2, czyli nieosiągalny dla większości innych gier.

The Last Of Us to jedna z najważniejszych gier wszechczasów. Praktycznie znikąd Naughty Dog wyskoczyło z najmocniejszą historią od lat. Mocną, wzruszającą i… Nie wiem, brudną? Taką szarą, bez herosów i bohaterów a o ludziach gotowych na absolutnie najpaskudniejsze czyny, byleby tylko jakoś przetrwać w ciężkich czasach. W maju tego roku dostaniemy część drugą, zapewne równie fantastyczną co pierwsza. Nie mam PS4 ale z pewnością kupię je właśnie dla TLoU: Part 2. No i dla God Of Wara trochę też.
Nie wierzę, że ktoś ma PS3 lub PS4 i w TLoU nie grał, ale jeżeli takie osoby na świecie istnieją, zagrajcie natychmiast. Grę można kupić za około 30 złotych, więc zdecydowanie warto

#20gierwykopka #gry #playstation #ps4 #komputery #technologia #konsole